Szybko się otrząsnęłam i zabrałam się za ucieczkę.
Biegłam ile sił w nogach by udać się jak najdalej od miasta.
Szybko wbiegłam do jakiejś starej szopki, gdzie postanowiłam trochę przeczekać.
*Z punktu widzenia funkcjonariusza Mike'a, zajmującego się sprawą Eme*
Właśnie znajdujemy się z Aylsham. Słyszę telefon. Wyciągam z kieszeni i widzę, iż dostałem wiadomość.
Nieznany numer: Z tej strony funkcjonariusz Aniston, Eme z Aylsham pojawiła się w Barnet, zamordowała 3 osoby i wiemy, że to nie koniec. Nadal jej szukamy.
Przeraziłem się na tą wiadomość.
Postanowiłem porozmawiać z matką tej chorej psychicznie dziewczynki.
Właśnie zbliżałem się do domu państwa Rockbell, gdy nagle podbiegła do mnie matka Daniela, sąsiada który zginął na jej oczach. Wszyscy twierdzą jednak, że to ona go zabiła.
-Proszę Pana, czy złapaliście już tą dzikuskę, która zamordowała mojego syna?- Dopytywała.
Tak na prawdę nie znałem prawdy. Obiecałem sobie jednak, że mimo wszystko dowiem się, co skłoniło ją do morderstwa aż 6 osób.
Dziwi mnie jednak, dlaczego Daniel był pierwszy na liście.
-Niestety, jest jeszcze na wolności i z tego co pamiętam, nazywa się Emelyth i nie jest dzikuską.- Ludzka wyobraźnia ma naprawdę obszerne granice. Mimo wszystko,matka tego dzieciaka przesadzała.
Nadal nie mamy pewności, kto i dlaczego to zrobił.
Stanąłem przed rezydencją państwa Rockbell, gdy nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie, związane z tym miejscem. Przełknąłem ślinę i udałem się w stronę drzwi.
*Puk puk puk* Rozległ się dźwięk pukania.
W pewnej chwili w drzwiach stanęła niska kobieta, widać było, że nie radziła sobie z całą tą sytuacją.
-Dzień dobry Pani Rockbell, nazywam się Mike i zajmuję się sprawą Pani córki- Odparłem ze spokojem w głosie.
-Nie mam córki, o czym pan mówi?- Odparła kobieta, widać było w jej oczach gniew. Co do cholery działo się w tym domu?
-Proszę Pani, mam nakaz sprawdzenia pokoju Emelyth Rockbell. I liczyłem na kilka odpowiedzi na moje pytania z Pani strony.
-Dobrze, niech pan wejdzie.
Jak kazała, tak zrobiłem.
Dom był oziębiony i przerażający. Nic dziwnego, że ta mała dziewczynka bała się tu przebywać. Rozglądałam się by zapamiętać jak najwięcej z tego miejsca.
Spojrzałem na przerażający wzrok gospodyni domu, która wskazała mi, iż pokój Emeli znajduje się na piętrze.
-Drugie drzwi po lewej.- Odparła i zniknęła gdzieś w kuchni.
Przełknąłem ślinę. Te schody, takie odrapane. Skrywały tyle tajemnic. Udałem się na górę, by cokolwiek dowiedzieć się o Eme z Aylsham.
Jak wskazała kobieta, drugie drzwi po lewej ukazały mi pokój dziewczynki.
Nic nadzwyczajnego. Małe łóżko w kącie pokoju. Okno zasłonięte roletami, biurko a na nim pełno papierów. Szafa, stała w kącie pokoju. Była przerażająca. Zapaliłem światło, wziąłem głęboki oddech.Najpierw zająłem się oknem, gdyż było najbliżej światła.
Zajrzałem za nie. Było skierowane prosto na las. Przerażający widok. Nie dziwię się, że ta mała nie bała się tam uciec.
Oparłem się o parapet. Palcami przejechałem po podrapanym, drewnianym parapecie. Spojrzałem na ściany wokół okna. Były całe odrapane.
Odsunąłem się szybko.
Wtedy w oczy rzuciło mi się łózko. Usiadłem na idealnie pościelonym wyrku.
Podskakiwałem przez chwilę, by sprawdzić czy skrzypiało. Jak przypuszczałem, tak też się działo. Łóżko było stare i zardzewiałe. Skrzypiało i było twarde.
Odsłoniłem pościel i ujrzałem prześcieradło, na którym widniała zaschnięta plama krwi. Przeraziłem się i odsunąłem poduszkę. Na szczęście, pod poduszką nic nie było.
Położyłem kołdrę i podusię Eme na ziemi. Wyjąłem materac i spojrzałem na ramę łóżka. Była drewniana i brakowało kilku drewnianych belek. To było straszne.
Pod łóżkiem zauważyłem małe pudełko. Złożyłem całe łóżko, tak jak zastałem je na wstępie.
Pochyliłem się i wyciągnąłem pudełko. Usiadłem wygodnie. Otworzyłem a w środku znalazłem zestaw żyletek i małą kartkę.
Wyciągnąłem ją i zacząłem czytać.
Dziś jest 21 kwiecień 2008 roku. To właśnie dziś zaczęła się ta masakra. Tatuś i mamusia wyrządzają mi ogromną krzywdę. To strasznie boli. Napiszę, kiedy ten koszmar się zakończy. Boję się.Przerażony postanowiłem znaleźć jeszcze jakieś ślady. Puki co, zabrałem karton i postawiłem na biurku.Tam po kolei przeglądałem papiery.
Zazwyczaj były to notatki szkolne, jednak w szufladzie znalazłem notes.
Był to chyba jej pamiętnik, gdyż zapisywała tam najważniejsze informacje.
Usiadłem na krzesełku i zacząłem czytać.
21 maja 2013 roku. Dziś Daniel z sąsiedztwa zaprosił mnie do parku. Było w miarę zabawnie, do czasu gdy przyszli oni. Byli od nas starsi. Mi na szczęście nie zrobili nic. Jednak Daniela zakatowali! Na moich oczach bili go do momentu, aż przestał się ruszać! Zemszczę się.A więc to tak zginął Daniel. To nie ona go zabiła! Mam dowód!
Przewróciłem kilka stron dalej.
31 maja 2013 roku. To dziś planuję zemstę na ojcu. Mam go już dość.. Pedofilia, którą na mnie stosuje zaszła już za daleko. Mam dosyć tego, że wiecznie jestem sama. To jego wina.Następnie na końcu dziennika znalazłem kartkę. Rozłożyłem ją i mnie zamurowało.
DarkList:
Nie chciałem czytać, jakie ofiary są na jej liście. Spakowałem dziennik i inne jej notatki do pudełka.
Została mi jeszcze do sprawdzenia przerażająca szafa.
Odłożyłem karton na ziemię i podszedłem do ogromnego mebla. Niechętnie otworzyłem drzwi. Z przyzwyczajenie a zarazem przerażenia, że znajdę tam jakiegoś trupa, zamknąłem oczy. Nie poczułem jednak, że coś na mnie spadło, więc otworzyłem po woli ślepia.
Szafa była dość normalna. Na szufladkach były idealnie poukładane ubrania a na wieszakach wisiały kolorowe kurtki i bluzy dziewczynki. Jeden wieszak był jednak pusty.
~To pewnie ten wieszak, z którego Eme wzięła bluzę~Pomyślałem, jednak z rozmyśleń wyrwała mnie matka dziewczynki, która właśnie weszła do pokoju.
-Przyniosłam panu kawę. Jestem gotowa na pańskie pytania.
-Zaraz do Pani zejdę, skończę przeglądanie pokoju.
-Dobrze, czekam zatem na dole.
Kobieta opuściła pomieszczenie a bynajmniej tak się mogło wydawać.
Dobrze wiedziała, że jest na czarnej liście swojej córki. Była na to gotowa.
Gdy już miałem wychodzić, coś przykuło moją uwagę.
W kąciku pokoju, za biurkiem, drewniana podłoga była strasznie poszarpana. Podszedłem więc bliżej, by móc się przyjrzeć.
Kucnąłem, gdyż napisy wyryte na ziemi były bardzo nie wyraźne.
Zacząłem czytać.
''Pomocy. To boli. Nie panuję. Krew z oka.''
Dość dziwne. Zrobiłem zdjęcie telefonem i już miałem wyjść, gdy zauważyłem, że matka jednak nie poszła na dół, czekała przed drzwiami.
Zaszedłem drzwi z takiej strony, że jak owa kobieta wparuje do pokoju, nie będzie w stanie zrobić mi krzywdy.
Otworzyłem.
Kobieta z nożem w ręce szybko i panicznie rozglądała się po pokoju. Zaszedłem ją od tyłu i obezwładniłem.
-Nikt nie ma prawa dowiedzieć się, co tu się stało.
Zabrałem ją na komisariat zamykając w zakładzie psychiatrycznym.
Do dowodów śledztwa za dziewczynką, dołączyłem jej osobiste rzeczy.
Nadal jestem za tym, że to nie ona zamordowała Daniela.
Przecież miałem na to dowody! Dlaczego wciąż się waham?
*Wracamy do punktu widzenia Emelyth*
Siedziałam w tej szopie i siedziałam. Miałam już dosyć tego pościgu.
Nagle do pomieszczenia wszedł jakiś człowiek. Przeraził się na mój widok i chciał mnie iść wydać na policję.
Szybko jednak 'okradłam' go z życia.
~~~~~~~~~~~~~
Mamy r3. Myślę, że się chociaż trochę podoba (:
Pozdrawiam.
~/Eme.



