Na środku pokoju siedział Dann otoczony moimi książkami.
-Co Ty tu do cholery robisz?- Zapytałam rzucając butem w kąt pokoju.
-Teraz? Odrabiam Ci lekcje na jutro.-Chłopak uśmiechnął się.
-Zostaw to, nie idę jutro. W ogóle więcej nie idę..- Zagryzłam wargę przypominając sobie słowa Kage'a.
-Olej tego chuja.. On nie jest wart tego, byś przez niego płakała.. Wiesz.. Nawet nie pamiętał zaklęcia.. Podstawowego zaklęcia by Cię uratować..-Dann wstał i zaczął zbliżać się w moim kierunku.
Spoglądałam w jego ciemne oczy cofając się w tył. Normalnie były ciemne, jednak teraz zauważyłam w nich po prostu czerń. Czarna czerń jak smoła, to mnie przerażało. Oparłam się o ścianę i patrzyłam na niego szukając czegoś do obrony w zasięgu dotyku.
Chłopak przywarł na mnie ciałem i zaczął całować mnie po szyi.
-Cholera! Jesteś taka seksowna..- Jego dłonie krążył po moim ciele..
-Przestań.. To się źle skończy..- Zagryzłam wargi..
-Kocham jak to robisz! Muahahahahha!- Chłopaka jakby opętało. Zachowywał się jak opętany zboczeniec, który w końcu dorwał swoją ofiarę. Opierałam się o ścianę próbując uspokoić.
Ja już nie byłam tą samą Eme, co kiedyś. Teraz umiałam się bronić, jednak moc, płynąca we mnie, przerastała mnie.
Zacisnęłam opuszki palców na ścianie i czekałam na jego ruch.
Napierał na mnie całym obleśnym ciałem, a jego dłonie zaczęły wędrować pod moją koszulkę..
Gdy zahaczył palcem o moją pierś, coś we mnie wybuchło.
-Powiedziałam Ci, że masz mnie zostawić!- Po ścianie przeszedł demoniczny prąd.. W sumie taka nazwa nawet pasuje..
Moje oczy zrobiły się całkiem czerwone.. Na twarzy pojawiły się dziwne tatuaże(?) znaki(?) nie wiem jak to nazwać. Włosy zrobiły się jakby siwe.
Czułam się w pełni sił. Jednym ruchem, nie.. wzrokiem potrafiłam go zabić..
Chłopak się przeraził.. Zaczął uciekać, co bardzo mnie bawiło..
Wybiegł z mojego domu a ja wyszłam za nim. Wokół mojego ciała czułam dziwną energię, po chwili z prawego oka ciurkiem sączyła się krew. Zlizałam ją z ust i uspokoiłam się, gdy chłopak był już wystarczająco daleko..
Wiedziałam, że moje istnienie ma coś związanego z Lucyferem. Czułam go.
Do rana kręciłam się w łóżku starając choć na chwilę usnąć.
Wtedy usłyszałam budzik..
Wyłączyłam go i ujrzałam w drzwiach Raquel z kosmetyczką i zestawem fryzjerskim w dłoniach. Bez słowa powędrowałam do łazienki, gdzie ta doprowadziła mnie do normalnego stanu. Gdy ona zniknęła, zabrałam się za śniadanie, którego i tak nie zjadłam. Spakowałam kilka książek i wyszłam z domu strasznie zmęczona. Powędrowałam w kierunku szkoły, gdzie nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.
Gdy przeszłam przez szkolną bramę, poczułam się fatalnie. Coś zaczęło kłuć mnie w sercu i czułam, że się duszę.
Nie zwracając uwagi na dolegliwości ruszyłam w stronę szkoły. Wyjęłam gumy, które wczoraj dał mi Dann. Wzięłam jedną z nich i zaczęłam rzuć.
Wtedy w oddali ujrzałam Kage'a, jak widać pewnym krokiem zmierzającego w moim kierunku. Obejrzałam się za siebie, jednak żadnej laseczki nie było na horyzoncie..
Wtedy podbiegł do mnie Jack i zaczął się do mnie przystawiać.
-Heeeeeej Eme! Co tam u Ciebie? Jak Ci minął wczorajszy dzień?- Zaczął mnie wypytywać. Wtedy zauważyłam zdenerwowanego Kage'a.
-Jest ok.- uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam przed siebie. Wtedy Jack podbiegł przede mnie i szedł tyłem przyglądając się mojej zdenerwowanej twarzy.
-Zaraz zrobisz sobie kuku.- Zaśmiałam się widząc całkowicie wyluzowanego chłopaka.
Tak jak się spodziewałam, chłopak potknął się o chodnik (?) albo swoje buty, nie wiem, ale złapał mnie za rękę, przez co wylądowałam na nim, w totalnie dziwnej pozycji. Jego ręce wylądowały na moim tyłku, a nasze usta się złączyły.
Jak oparzona wstałam, rzucając na niego mordercze spojrzenie. Powędrowałam w kierunku szkoły, jednak chłopak nadal leżał na chodniku totalnie zaskoczony zaistniałą sytuacją.
Przystanęłam przy drzwiach przyglądając się zdenerwowanemu Kage'owi, jednak to, co działo się chwilę później, totalnie mnie zaskoczyło.
Kage całkowicie zdenerwowany podszedł do Jack'a łapiąc go za koszulkę. Podniósł go do góry i zaczął coś do niego mówić. Podbiegłam bliżej, jednak nie na tyle blisko, by mnie zauważyli.
-Odpierdol się od niej w końcu!- Krzyczał.
-Przecież Ty i tak olewasz ją dla tych suk, a ja nie chcę by znów była sama.- Śmiał się Jack, jakby w ogóle nie zdawał sobie sprawy w jakiej sytuacji się znajduje.
-Zamknij się!- Kage wymierzył cios, jednak ktoś uniemożliwił mu uderzenie chłopaka. Tak, wtedy pojawił się Jeff jakby nigdy nic.
-Oboje jesteście puści. Przecież to zwykła szmata, która zaraz wam się znudzi, wtedy dajcie mi znać, pocieszę ją i będzie moja.
Kage był niemal w stanie furii.
Jeff śmiał się, a Jack cieszył, że w końcu posmakował moich ust.
Tłum, zgromadzony wokół był naprawdę ogromny.
Przepychałam się przez wszystkich, starając pozostać niezauważoną.
-Jej tu i tak niema, bądźmy szczerzy.- Zaczął Jeff rozglądając się zadziornie po tłumie.- Ja i tak wygram nasz zakład. To ja pierwszy skończę z nią w łóżku, więc możecie mi już zapłacić.- Zaśmiał się a tłum zrobił coś w stylu ''wielkie WOO''..
Wtedy ktoś wypchnął mnie z tłumu, przez co upadłam tuż pod nogami chłopaków.
-Idiota..- Szepnęłam pod nosem, spoglądając to z Jeff'a na Jack'a, to z Jack'a na Kage'a i tak w kółko.
W każdego oczach widziałam co innego.
Jeff- totalnie wyjebane.
Jack- totalne szczęście.
Kage- totalne zakłopotanie..
O co tu chodzi?
Jest next!
